Jestem sobie chłopiec z wesołej natury
Czapeczka na bakiet, wąsiki do góry
Figlowałem sobie z pananmi dowodzi
Za co mnie też Pan Bóg w dzieciach wynagrodzi
Czapeczka na bakiet, wąsiki do góry
Siedmiu synów śwarnych i trzy tęgie córy
Czas by się już ożenić na te stare lata
By dzieci poznały jaki jest ich tata
Dziwują się dzieci cóż to za apart
Że po tylu latach tatuś się odnalazł
Nie ma niespodzianek sami dobrze wiecie
I rodzina zawsze trzyma się w komplecie
